logo

Z wizytą w raju – Antarktyda i Antarktyka

Grupa 2-6 osób

termin: październik-listopad, 21 dni

 

Falklandy. Rejs odbywa się pięknym, 20-metrowym jachtem Selma. Trasa wiedzie z Ushuaia na Falklandy i z powrotem, obejmując, co najmniej tydzień pływania po jednym z najpiękniejszych i najbardziej niedostępnych archipelagów świata, po drodze nawigując przez słynny ze swej malowniczości Kanal Beagle. Chcesz poznać majestatyczne albatrosy, groteskowe skocze zlotoczube (pingwin o wzroście około 30 cm, z rozpiętością złotych brwi do 30 cm), dostojne pingwiny królewskie i mnóstwo innych fascynujących ptaków? Zobaczyć ich kolonie i podziwiać mistrzostwo ich lotu? Nie wspominając o wielorybach i delfinach licznie występujących w tych wodach. Wyprawa kosztuje ok. 3000 US$ - w tym wyżywienie, paliwo, opłaty portowe.

Mikołaj GolachowskiMikołaj Golachowski jest przyrodnikiem i podróżnikiem. Ma za sobą cztery wyprawy na Polską Stację Antarktyczną im. H. Arctowskiego, w tym dwie zimujące (w latach 2007-2008 zimował jako kierownik stacji). Jego naukowe zainteresowania dotyczą ekologii ssaków drapieżnych, w Antarktyce zajmował się badaniem populacji i strategii rozrodczych słoni morskich oraz innych płetwonogich, wcześniej badał wilki, rysie, lisy, kuny i norki amerykańskie. Od kilku lat pracuje też jako przewodnik turystyczny i wykładowca na statkach wożących ekspedycje w polarne krańce Ziemi, w roku 2007 dwukrotnie odwiedził Biegun Północny. Jego inne podróże obejmują wędrówki po Syberii, Krymie, Argentynie, Brazylii i Chile.



Na Antarktydzie i subantarktycznych wyspach przyroda jest wciąż w dużej mierze nietknięta przez człowieka, a zwierzęta nie odczuwają lęku. Raj kojarzy się z miejscem słonecznym, a na pewno już ciepłym, Antarktyda – najbardziej z białą, nieprzyjazną i lodowatą otchłanią. Mikołaj ma za sobą cztery wyprawy na Polską Stację Antarktyczną im. H. Arctowskiego, w tym dwie zimujące (w latach 2007-2008 zimował jako kierownik stacji). Wśród kontenerów Stacji rozrzuconych na płatach śniegu stoi …palma, z metalu. Skojarzenie z Karaibami nabiera tu rajskiego smaku. Zima na Stacji to pora chłodu, ciemności, – choć nie jest to ciemność absolutna, bo Stacja leży przed Kręgiem Polarnym, – ale przede wszystkim izolacji. Wschody słońca są tu o 10.30, więc każdy rasowy fotograf, który chce mieć pierwsze antarktyczne promienie uwiecznione, może się wyspać bez stresu. Sople lodu powinny zwisać pionowo w dół. Na Antarktydzie mogą jednak tworzyć się pod dowolnymi kątami, nawet poziomo, a to już za sprawą bardzo silnych wiatrów, osiągających prędkość do 280 km/h. I to właśnie wiatr, nie temperatura mogą stamtąd przepędzić. Tu, na Stacji Arctowskiego, temperatura sięga zimą najniżej – 25 C.  


Wbrew pozorom to nie jest martwy ląd – roślinność w Antarktyce to zaledwie mchy i porosty, za to świat zwierząt może zaświadczyć o rajskości tego miejsca. Oczywiście pingwiny, w okolicach Stacji Arctowskiego żyją ich 3 gatunki. Mikołaj będzie przekonywał, że często bywają trudności z odróżnianiem płci tych sympatycznych i jednocześnie komicznych ptaków-nielotów, zwanych dawniej bezlotkami. Otóż w okresie rozrodczym mają pobrudzone białe brzuszki odchodami, na których leżą z upodobaniem – i samce i samice. Samice mają dodatkowo pobrudzone i przytarte także grzbiety… Najważniejsze jednak dla Mikołaja są antarktyczne ssaki drapieżne. To im poświęca jako przyrodnik i naukowiec swój czas. Słonie morskie są potężne i tu nie ma problemów z odróżnieniem płci – samce są 6-cio krotnie większe od samic osiągają wagę do 4 ton. Jest to największy wśród ssaków dymorfizm płciowy. Potrafią zejść aż 2 km w głąb wody i pozostawać w zanurzeniu do dwóch godzin. Lampart morski to odpowiednik niedźwiedzia polarnego, ma zębiska i kształt głowy jak dinozaur i raczej nie wzbudza sympatii, choć zdania są tutaj podzielone.
Na skutek arogancji człowieka wypadki przy stacjach antarktycznych zdarzają się nader często. Co roku giną tam ludzie, np. – wpadając w zaśnieżone szczeliny, topiąc się z przewróconego wiatrem pontonu. W czasie tzw. białej ciemności, na skutek pojawiającej się nagle zadymki śnieżnej, człowiek pozostaje we mgle i traci orientację, mieszają mu się zmysły. To bardzo nieprzyjemne i niebezpieczne doświadczenie. Pomieszać się także mogą od wrażeń estetycznych, które funduje wcale nie martwa natura. Grozę i podziw budzą zlewające się po lodowcach chmury.
Zgłoszenia i zapytania:
  • Marek Tomalik, tel. +48 608419124, tomalik[at]australia-przygoda.com
  • pingwinynoc3antar4antar

     

    Copyright (c) 2010 W SEDNO SPRAWY. Projekt & wykonanie Piotr Pękala